Starodawne Wiadomości | Vintage Message

Wystarczy telefon komórkowy i w ciągu kilku sekund możemy wysłać krótką wiadomość sms na drugi koniec świata. Czy ktokolwiek jeszcze pisze listy, telegramy? Przygotowując tę sesję, myślałem o czasach, w których napisanie i wysłanie wiadomości do bliskiej osoby trwało kilka miesięcy. Począwszy od listów zabezpieczanych indywidualną pieczęcią w postaci sygnetu, z którym właściciel nigdy się nie rozstawał, a skończywszy na wysłaniu przez rozbitka listu w butelce na bezludnej wyspie. Czy ktoś jeszcze wysyła wiadomości na papierze?

Przygotowania do tej sesji rozpoczęły się już kilka miesięcy temu. Trwało to tak długo, ponieważ ciężko było skompletować wszystkie rekwizyty. Dlatego większość została wykonana własnoręcznie, od postaw. Starodawne kartki zostały wykonane z białych kartek , które zostały pogniecione i zafarbowane barwnikami spożywczymi. Jeżeli ktoś nie posiada barwników, to może użyć kawy, soku czy wina do zafarbowania kartki. Po wyprostowaniu, kartki zostały wysuszone w mikrofalówce. Można wysuszyć je także na słońcu, czy w piekarniku, ale najszybszą metodą jest osuszenie ich w mikrofalówce. Następnym rekwizytem jest gęsie pióro, które wbrew pozorom ciężko zdobyć w obecnych czasach. Tutaj z pomocą przyszła babcia, która podarowała mi kilka z nich. Na szczęście atrament można kupić w każdym sklepie papierniczym, więc nie było większych problemów z jego zdobyciem. Niestety kilka miesięcy trwało znalezienie starodawnych okularów, które w końcu udało się kupić w małym antykwariacie za niewielkie pieniądze. Jednak największym wyzwaniem okazało się wykonanie pieczątki odciśniętej w laku. Sam lak można kupić w sklepach z akcesoriami do domowego wyrobu win. Czasami można trafić na niego w supermarkecie, jeżeli mamy szczęście i akurat jest sezon na tego typu wyroby. Jednak wszystkie te problemy okazały się błahe do momentu, kiedy przyszedł czas na zrobienie własnej pieczątki. Chyba wypróbowałem wszystkie możliwe tworzywa. Od korka, przez drewno, a na modelinie kończąc. Wszystkie próby wykonania pieczątki zakończyły się porażką, ponieważ materiały te nie nadają się do tego celu. Pieczątka musiała zostać wykonana z metalu. Tutaj z pomocą przyszedł mój tata, który wykonał pieczątkę własnoręcznie z mosiądzu. Jaką precyzją trzeba się wykazać podczas ręcznego sterowania frezarką, gdzie milimetr błędu może zepsuć cały efekt, wie tylko mój tato.

Oświetlenie całej sceny sprowadziło się do użycia jednej lampy błyskowej z zamontowanym dużym softboxem. Dobrym rozwiązaniem jest umieszczenie z przodu srebrnej blendy, aby złagodzić zbyt duże cienie powstałe pod wyższymi elementami ekspozycji. Najbardziej zależało mi na uwidocznieniu symbolu koperty na pieczątce. Najlepszym rozwiązaniem jest uzyskanie bezpośredniego odbicia światła na pieczątce. Niestety, okazało się, że prawidłowe ustawienia światła na pieczątkach powoduje paskudne odbicie w okularach, które pod każdym wręcz kątem odbijają światło z softboxu. Niestety, okulary mają kształt rybiego oka, przez co odbija się w nich cała scena. Dlatego po kilku próbach zdecydowałem, że pozbędę się tych odbić podczas postprodukcji.

Mam nadzieję, że zdjęcia przypomną Wam czasy, kiedy wiadomości pisaliśmy ręcznie. Zapraszam do galerii.